czwartek

najważniejsze jest, by żyć dla powrotu

Śpiewają, że "dzień, który zaczął się marnie i marnie skończy się", ale na zaprzeczenie tej tezie muszę podać dzisiejszą datę. Mój dzień rozpoczął się dość nieciekawie i to był ten dzień, kiedy wszyscy i wszystko dokoła cię wkurza. Ale też w takie dni rodzi się w człowieku (a przynajmniej we mnie) taka myśl, że nie dam sobie zmarnować dnia, i mimo że wiem, że nie jest tak, jak bym chciała, to na siłę szukam czegoś pozytywnego. I za to te dni podziwiam; że nawet jeśli się marnie zaczęły, to za wszelką cenę nie chcą się marnie skończyć.

"Już nie przechodzą mnie dreszcze
Już nie brakuje mi powietrza
Już nie wołam jeszcze, jeszcze, jeszcze
"

A szkoda brachu.

• zdjęcie z serii: "jeszcze takich chwil!"
 Poza tym postanowiłam, że ten adres nie może tak sobie bezproduktywnie dalej leżeć w odmętach internetu i zamierzam wznowić działalność bloga. Trzymajcie za mnie kciuki.



PS   wyobrażacie sobie, że idąc z zakupami i będąc nieświadomym, że ma się dziurawą siatkę, można nie zgubić nic prócz nutelli?

2 komentarze: